Wchodząc do odnowionego pomieszczenia Stanowiska Kierowania Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Sokółce, od razu rzuca się w oczy nowoczesność. Blask monitorów, potężny stół dyspozytorski i ogromny, stucalowy ekran na ścianie tworzą centrum dowodzenia na miarę XXI wieku. Trudno uwierzyć, że jeszcze kilkanaście miesięcy temu sprzęt i wnętrze pamiętały zupełnie inną epokę. O kulisach tej wielkiej inwestycji rozmawiamy z Komendantem Powiatowym Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Sokółce, brygadierem Mariuszem Miszkinem.
Konieczność zmian i walka z czasem
- Prawdę mówiąc, powodem remontu był całokształt już mocno wyeksploatowanego pomieszczenia. Stanowisko funkcjonuje w tym obiekcie od 2001 roku, to niemal 30 lat. Przez ten czas było odnawiane jedynie doraźnie – odświeżano ściany, robiono drobne poprawki. Dotychczasowy stół dyspozytorski po prostu przestał spełniać wymagania dzisiejszej techniki. Nie był w stanie pomieścić tak licznych urządzeń teletechnicznych i teleinformatycznych. To była główna przyczyna podjęcia decyzji o generalnym remoncie - tłumaczy szef PPSP w Sokółce.
- Prace były dość rozwleczone w czasie. Umowę z wykonawcą na roboty remontowo-budowlane podpisaliśmy w połowie lipca 2025 roku. Nie mogliśmy jednak od razu wpuścić ekipy budowlanej. Najpierw musieliśmy przenieść całe stanowisko kierowania w miejsce zapasowe i w pełni skonfigurować jego pracę. Dopiero wtedy ruszył właściwy remont. Główna trudność polegała na tym, że nie mogliśmy przerwać przyjmowania zgłoszeń nawet na jedną minutę. To było ogromne wyzwanie - podkreśla Miszkin.
Montaż finansowy i lokalna współpraca
- Zabezpieczenie tych pieniędzy wiązało się z dużą pracą u podstaw. Wykorzystaliśmy środki budżetowe naszej Komendy oraz fundusze z rezerw budżetu państwa. Pomógł nam również Komendant Główny PSP, przekazując tzw. środki ubezpieczeniowe. Ogromną rolę odegrały też wpłaty na nasz rachunek Funduszu Wsparcia PSP. Wsparły nas w tym zakresie niemal wszystkie jednostki samorządu terytorialnego z terenu powiatu sokólskiego. Samorządy dołożyły swoją cegiełkę w łącznej sumie 143 000 złotych. Jesteśmy za to niezmiernie wdzięczni i z tego miejsca chciałbym im serdecznie podziękować - mówi Komendant.
- Urządzenia teletechniczne, informatyczne oraz środki łączności radiowej kupowaliśmy sami i sami je montowaliśmy. Tutaj należy się duży ukłon w stronę pracownika naszej komendy, łącznościowca i informatyka. Samodzielnie podjął udaną próbę zamontowania tego wszystkiego. Do rozpięcia, przeniesienia, a potem ponownego spięcia były kilometry kabli. I tak jak wspomniałem, musiało się to odbyć bez minuty przerwy w działaniu.Warto dodać, że około 85% całego sprzętu na nowym stanowisku to absolutnie nowe rzeczy. Pozostałe 15% urządzeń przenieśliśmy ze starego zestawu, ponieważ były to stosunkowo nowe elementy elektroniczne i ich wymiana nie miała ekonomicznego uzasadnienia - opowiada Komendant Mariusz Miszkin.
Ergonomia, drony i 60 sekund na wyjazd
- Główną różnicą jest ergonomia i komfort pracy, co bezpośrednio przekłada się na gotowość operacyjną. Nowinką, która od razu przyciąga wzrok, jest stucalowy ekran. Może on przyjmować w czasie rzeczywistym obraz z naszych nowych bezzałogowych statków powietrznych. Drony wykorzystujemy w działaniach ratowniczo-gaśniczych. Dzięki temu podglądowi możemy z poziomu stanowiska skutecznie wspomóc kierującego działaniem ratowniczym na miejscu zdarzenia, dawać mu wskazówki i na bieżąco widzieć rozwój sytuacji.Na stanowisku przygotowano dwa bliźniacze stanowiska dyspozytorskie, głównie na wypadek awarii jednego z nich. Etatowo przypisanych jest tu czterech dyżurnych. Pełnią oni służbę jednoosobowo w systemie zmianowym – 24 godziny służby na 48 godzin wolnego - tłumaczy nasz rozmówca.
- Od momentu otrzymania zgłoszenia dzieje się tu bardzo wiele i bardzo szybko. To stanowisko wymaga ogromnej odporności psychicznej. W jednym czasie trzeba podjąć wiele decyzji. Pierwszym krokiem dyżurnego jest zawsze natychmiastowe powiadomienie naszych zastępów z Sokółki lub posterunku w Dąbrowie Białostockiej. Odbywa się to przez zapowiedź słowną, sygnały dźwiękowe oraz sygnalizację świetlną, która wskazuje strażakom, który konkretnie pojazd ma wyjechać. Równolegle dysponujemy okoliczne jednostki OSP oraz powiadamiamy pogotowie, policję czy pogotowie energetyczne - kontynuuje Miszkin.
- Na cyfrowych mapach widzimy w czasie rzeczywistym ruch naszych pojazdów. Możemy stąd zdalnie przesłać trasę dojazdu bezpośrednio na terminale w samochodach bojowych PSP i OSP. Mapy cyfrowe czasem się mylą, dlatego dyspozytor cały czas czuwa. Widzi pozycję wozu i w razie potrzeby przez radio koryguje trasę kierowcy - obrazuje Komendant.
- Muszę powiedzieć, że my działaliśmy, działamy i będziemy działać niezwykle szybko. Te rozwiązania w żaden sposób nie wpływają na szybkość naszej reakcji. Zazwyczaj od momentu ogłoszenia alarmu do wyjazdu z komendy nie mija więcej niż 60 sekund. Remont poprawia jednak komfort psychiczny dyspozytora, a to przekłada się na skuteczność i bezpieczeństwo mieszkańców - zapewnia Mariusz Miszkin.
Co niesie przyszłość? Wyzwania i statystyki
- Zarówno stare, jak i nowe wyposażenie to rozwiązania bliźniacze, aczkolwiek to drugie jest znacznie udoskonalone. W przypadku obu rozwiązań zawsze byliśmy gotowi do obsługi zdarzeń masowych wywołanych anomaliami atmosferycznymi, więc tutaj poprawy jako takiej nie ma. Takie sytuacje udoskonalamy poprzez wzmacnianie obsady osobowej. Kiedy dochodzi do kilkunastu czy kilkudziesięciu zdarzeń naraz, po prostu potrzeba więcej rąk na pokładzieTo właśnie zdarzenia masowe, występujące w wielu miejscach jednocześnie, stanowią obecnie największe obciążenie dla stanowiska kierowania w powiecie sokólskim. Usuwanie skutków klęsk żywiołowych, silne wiatry, gwałtowne opady deszczu – to zawsze rodzi kłopoty logistyczne, wymaga zaangażowania dużych sił i dlatego musimy wtedy zwiększać obsadę dyżurnych - przedstawia Miszkin.
- Służby współdziałające – policja, straż graniczna, pogotowie ratunkowe czy jednostki OSP – to formacje, z którymi współpracujemy na co dzień. Znamy ich profesjonalizm oraz fachowość. Ja osobiście, jak i moi funkcjonariusze, oceniam tę współpracę jako stojącą na najwyższym poziomie - kwituje.
- w 2024 roku odnotowaliśmy 1009 zdarzeń, z kolei w 2025 roku było ich 733. Średnio daje to około dwa, dwa i pół do trzech zdarzeń w ciągu doby. Przy czym statystyka bywa złudna – bywają dni, że nie dzieje się zupełnie nic, a są takie, gdzie mamy po kilka lub kilkanaście wyjazdów naraz - relacjonuje.
- Na chwilę obecną stan techniczny jest nowoczesny, niemniej jednak technologia idzie do przodu tak szybko, że nie możemy pozwolić sobie na odpoczynek. W tej chwili skupiamy się na modernizacji systemu selektywnego wywołania naszych jednostek OSP, aby działał on bezawaryjnie i sprawnie. Co ważne, jako podmiot ochrony ludności i ochrony cywilnej, od niedawna – na bazie nowej ustawy – będziemy mogli z tego systemu korzystać także do ostrzegania i alarmowania ludności na wypadek wszelkiego rodzaju zagrożeń - zapewnia nasz rozmówca.